I’m a tourist – czyli pszczolka maja zniszczy nazizm.
Turysta… bo streeciarz szczecinski jeszcze ze mnie zaden. Poki co brak smialosci i znajomosci terenu… a co za tym idzie jakiejs miejskiej pewnosci siebie. To nie 3miasto,ktore znam juz raczej jak wnetrze wlasnej dloni. Focenie turystyczne, gdy jest sie przyzwyczajonym do solowego focenia miasta o tyle utrudnia sprawe, ze trzeba sobie samemu strzelac foty pamiatkowe ;) Minie troche czasu zanim bede w stanie urgyzc Szczecin steetowo tak jak bym chcial, ale i ten okres, wprawianie sie, poznawanie, ma swoje niewatpliwe uroki. Miasto mnie wchlania co raz bardziej. Wino w Cafe Brama, drinki w Pravdzie… genialan gigantyczna pizza z krewetkami ;) Z jednej strony mowi sie, ze nie tyle miasto jest wazne, co ludzie w nim. Ok, po czesci racja. Ale znam wiele naprawde bardzo fajnych osob w Wawie, Lodzi czy Krakowie. A jednak zadne z tych miast jakos mnie szczegolnienie rusza. Nudno, brzydko, bez klimatu, bez jakiegos pierwiastka, ktory by mi szarpnal strune co wybrzeczy slowo “moje”. Szczecin to ma, czuje jakies drobne przejawy mojosci (nowe slowo na dzis), ktore powiekszaja sie caly czas. Foty przelezaly troche czasu na dysku… czas je wrzucic tutaj ku pamieci. Oby nastepne byly szybko i lepsze. Ano. Na glosnikach Groove Armada, w glowie lekki kac i mysl o sniadaniu. W mordzie papieros. Stan aktualny, na ulamek sekundy… do tego stopnia, ze w tym zdaniu juz nie mysle o sniadaniu z poprzedniego. Jakos tak.

Wraca mocno kacik muzyczny. Dzisiaj zapraszam do odnowienia korzeni, mistrzow, klasykow. A tak naprawde to w sumei chodzi o jednego pana. Mr Mike Patton. The god.
I bonus… Mike spiewajacy cover “glory box” … jak dla mnie kladzie Beth Gibbons ba lopatki swoim wykonaniem.
Januszu, a Pattonowe “A Perfect Place” słyszałeś? To soundtrack do filmu… Przypomina mi trochę genialne “Perdition City” Ulvera (w sam raz na spacer po Szczecinie ;)
Jeśli nie słyszałeś, to się odezwij. ;)
Wojtek
marzec 13, 2008 at 3:00 pm
odzywam sie :) i przyznaje, nie slyszalem.. ale z checia uslysze
terriblelie
marzec 13, 2008 at 3:05 pm
miło jest zobaczyć znajomy syf. całe centrum miasta wygląda jak slums, wystarczy w dowolną bramę wejść ;)
ra
marzec 13, 2008 at 3:32 pm
najciekawszy Mr. Bungle- takie dźwięki dla wyjątkowych smakoszy. przechodząc na płaszczyznę metaforyczną,to ta muzyka jest jak wytrawne wińsko..tylko, że mr. B. dolewa do tego wińska jeszcze pół litra szampana. ekstremalny misz masz, dlatego nie wszystkim smakuje. własnie leci u mnie “goodbye sober day”:>ciągle nie mogę się nadziwić jak można ze sobą tak płynnie mieszać prawie wszystkie style muzyczne ;P
a co do notki..coż, ja jako rodowita Krakowianka oczywiście bede bronić klimatu tego miejsca ;) nie mogłabym mieszkać nigdzie indziej. dla mnie jest to serce Polski. palenie papierosów na plantach, wkuwanie do sesji na bulwarach wiślanych, spacery po rynku, nieskończona liczba małych przeuroczych uliczek i klimatyczne knajpki w których można pić do rana.. heh, moze to dlatego, że mieszkam w Kraku juz 21 lat ;)
pozdrowienia z drugiego końca Polski. przesyłam wyimaginowaną kartkę z gołębiem i lajkonikiem ;P
Miśka
marzec 14, 2008 at 9:31 am
o kurde
zajebiste te zasyffione zakamarki
no kurde wow
:P
phoenixagata
marzec 14, 2008 at 1:30 pm
Genialna gigantyczna pizza z krewetkami uswiadamia Cie, ze ludzie w Szczecinie sa wazni… wow :D
Przemek
marzec 14, 2008 at 6:06 pm
men, jaki idiotyczny koment :)
terriblelie
marzec 16, 2008 at 12:37 pm
chcialbys
Przemek
marzec 17, 2008 at 9:03 am
not a matter of wanting really
terriblelie
marzec 17, 2008 at 11:05 am
nie zgodzę się co do kładzenia Beth Gibbons na łopatki, w jej wykonaniu ten kawalek jest wyjatkowy i charakterystyczny- on za to go mocno przekombinowal nie posiadajac cech glosu Gibbons, pod ktore glory box zostalo stworzone :)
ryba
marzec 18, 2008 at 1:19 am
cover cuuuudo
ada
marzec 23, 2008 at 1:02 am