Archiwum dla kwiecień 1st, 2008
ae1 scans…
Stara, mocno grubo przeterminowana klisza Fuji… ktora w sumie mi sie w lightroomie w paru przypadkach zdesaturowala. Manualny aparat. Oj… jak tego dawno nie bylo. Cieszenie sie jak dziecko z kazdego nacisniecia guzika, odciagniecie wajchy… rolka w aparacie przesiedziala kolo 3 tygodni chyba. A dzisiaj Przemek zarzucil mi link fajny http://uberexposed.blogspot.com/. Generalnie to mi sie nie chce gadac za bardzo o fotach. Jestem za leniwy chyba, albo widocznie nie mam niczego do powiedzenia. Bywa. Ale pomyslalem, ze skoro foty sa totalnie z roznych bajek… to moze skrobne po zdaniu pod nimi. Ano.
Pogoda za oknem cudna, cieplo i pieknie. W zwiazku z czym siedze i kicham dalej niz widze, z nosa mi cienie po kostki i w ogole kurwa zajebiscie, tia.

Ostatnimi czasy bardzo czesto odwiedzam przychodnie lekarska z babcia. Babcia ma taki problem, ze cialo nie nadaza za umyslem. Wiec bystrosc myslenia jak u osoby dwa razy mlodszej, odrobine koliduje z problemami z koscmi, z gojeniem ran… itd itp. Babcia Miesiac temu skasowala sobie noge… teraz chodzimy na opatrunek… bo z jej przypadlosciami to rana sie goi i goi i zagoic nie chce. Czekajac na babcie laze sobie po przychodni i podgladam ludzi.



Z Ania zrobilismy kurs… Cafe Kamienica w Gdansku glownym, potem do kamiennego potoku… no i udalo sie namowic Anie na testowanie zapiekanki w Kinskim. Metoda sprawdza sie za kazdym razem.. nie ma jeszce osoby, ktora by nie wychwalala kuchni w Kinskim… ha! Wyprawa zostala przyplacona goraczka wspoltowarzyszki, ale chyba bylo warto, hmmm Aniek? ps. przy okazji, odrobina lokalnego patriotyzmu.. dla brata, moze zaglada czasem na bloga.


Gorne bo tak, dolne bo Przemek wrzucil dzis prawie identyczne :]

A Robert powatpiewa…(to juz chyba nie pierwszy raz na moim blogu gdy Robert powatpiewa)

Przybornik przedwyjsciowy jakis, tymczasowe szklo, staloczasowa reszta.

… kurwa mac


Kamila spi, generlanie to mniej wiecej dokladnie rok przed zrobieniem tych dwoch zdjec, powstaly inne foty jak Kamila spi… kurde. To bylo jeden dzien przed wielkanoca, ogladalismy wtedy zajebisty film “zakochani widza slonie”… jak ktos nie widzial to polecam, jak ktos nie lubi filmow z fabu;la troche mniej oczywista niz “tytanic” to nie polecam. Nastepnego dnia rano, na rodzinnym sniadaniu swiatecznym mialem takiego kaca, ze obawialem sie, ze ze zjedzonych rzeczy wyprodukuje zaraz salatke w sposob prezustno wymiotny.

A to jest Alex…


Balkon agencyjny, w sumie to przebywanie na nim wieczorem i palenie papierosa, zapijanego herbata tudziez % to jedna z moich ulubionych czynnosci zyciowych.
Dzisiaj sluchamy Trickiego.. i tyle.