such a terrible lie

visual diary

terrible lie is dead

with one comment

Zegnam wodpressowe smieci rownoczesnie dziekujac za uwage tutaj… zapraszam pod www.emoszmaty.info gdzie bedzie wiecej, lepiej, szybciej…

Written by terriblelie

Marzec 7, 2011 at 7:31 pm

Napisane w Uncategorized

leave a comment »

chwilowa przerwa techniczna, wracam na dniach w innym, lepszym miejscu

Written by terriblelie

Marzec 1, 2011 at 1:23 am

Napisane w Uncategorized

kult: unplugged

with one comment

Rychlo w czas, a i zdjecia mialem gotowe tez w sumie juz dlugo. No ale, lepiej pozniej niz co nagle to po diable.
Koncert, na ktory poszedlem z bardzo sceptycznym nastawieniem, nie zebym Kazia nie docenial… wrecz przeciwnie, uwazam go za absolutny top personalny w polskiej muzyce… ale mialem wrazenie, ze wyroslem juz z tego. Ostatni koncert widzialem dobre 5 lat temu, nie podobal mi sie zbytnio. Plyt nie sluchalem chyba jeszcze dluzej.
Starczyl juz pierwszy kawalek, zeby moj caly sceptycyzm poszedl sie, mowiac bardzo delikatnie pierdolic w chuj. Genialne brzmienie, genialne naglosnienie (pierwszy raz naprawde w pelni moglem pochwalic umiejetnosci wokalne Kazika, ktore jak sie okazuje przerosly moje oczekiwania), swietne anegdoty, kawal solidnej roboty i muzyki.
Osobom, ktore nie widzialy pozostaje kupic plyte (ktora choc swietna to nie dorasta do doswiadczenia na zywo)… osoby ktore widzialy niech tez kupia.

Written by terriblelie

Luty 4, 2011 at 6:59 pm

Napisane w live action

*

leave a comment »

Od pewnego czasu odnosze wrazenie, ze w zmianach jednak nie zawsze jest klucz i chcialbym zeby kilka rzeczy zostalo po staremu. Kogos cos boli fizycznie, kogos mentalnie, bo ktos cos powiedzial, ta nie chce tu, ten nie chce tam. Gdyby to wszystko wrzucic do mixera to w ramach rezultatu otrzymalibysmy niezbyt sprawnego 80cio latka z problemami emocjonalnymi na poziomie zaawansowenej podstawowki, wzglednie wczesnego liceum (przepraszam, nie chodzilem do gimnazjum, jestem za stary, nie wiem jak tam jest… ). Ekipy doznaja stanu ujemnego gdyz przyrost nowych jednostek za cholere nie jest w stanie wyrobic za odpadaniem „starej gwardii”. Po mieszadle, bedacym uprzedmiotowieniem gryfu od stratocastera splywa pierwsza kropla lodu do szklanki danielsa, wiec czas skierowac szklanke do ust i uaktualnic jeden z bardziej niechronologicznych dziennikow wizualnych jakie dane mi bylo prowadzic czy tez ogladac (zdanie kandyduje do tytulu: grafomania roku).

Droga do miasta, ktorego nazwa paradoksalnie umiejscawialaby je nad duzym akwenem wodnym. Dobra droga, w dobrym towarzystwie, w 28 letnim audi ktore oferowalo bonusy typu brak podswietlania na desce rozdzielczej.

A w Lodzi feszyn łik czy jak tenze twor sie zwal. Pokazy zakazy nakazy i innej masci zarazy. O ile sama impreza zacna, fajnie zorganizowana… o tyle widownia w sporej czesci to cos czego chyba nie bede opisywal, szczegolnie, ze ostatnio dowiedzialem sie, ze podobno strasznie smutne rzeczy na owym blogu pisze. Jedno zdanie tylko… zalozenie na pokaz odbywajacy sie w ciemnej postfabrycznej hali, gdzie i tak niewiele widac czarnych raybanow i mieszanki stylu lat 20ych i technomodernchujwieczego nie czyni z ciebie szanowna istoto niczego poza wygladaniem troche debilnie… a na pewno nadecie (wzdecie?).

Na owej feszynowej imprezie udalo mi sie spotkac Grzesia i milo pogawedzic, zobaczcie jak foci… bo naprawde mozna nakarmic milo ograny widzenia.

I powrot do domu, ta sama ekipa, to samo audi… rozmowy o projektach, o pierdolach, o muzyce i o dzieciach z parowka.

A pozniej przyszla jesien, skuter rezydujacy pod moim blokiem zapadal w sen zimowy, z drzew spadly durexy i malpki a moj pies postanowil dokonac demontazu sfatygowanego juz i tak elementu krajobrazowego typu krzak, ktorego zrownanie z podlozem zajelo mu kilka dni.

I byly jeszcze bifory…

Byla i cale szczescie jest w tak samo dobrej formie Papryka.

Byly tez aftery :)

Kurwa, nawet slonce bylo

Zatem z pelna odpowiedzialnoscia i rozwaga doprowadze sie dzisiaj do stanu nietrzezwosci, cheers.

amen, do nastepnego, weselszego.

Written by terriblelie

Styczeń 12, 2011 at 7:55 pm

flat ditejls

leave a comment »

Dnia ktoregos, malo jak zwykle istotnego zlapalem aparat i zaczalem meczyc fragmenty mojego mieszkania, ktore mimo zacnej defensywy poddalo sie i ujawnilo to i owo. Jak zwykle wszystko juz mniej aktualne… doszlo kilka waznych przedmiotow, zdazylem zrobic remont (po ktorym stare meble wynosilem przez jedyny… o zgrozo… miesiac).


Z tego co pamietam, a jest ogromna szansa, ze moja pamiec to bardzo zly odnosnik do czekokolwiek poza losowym wypluwaniem niekoniecznie zgodnych z rzeczywistoscia mysli, kaczka przyjechala do mnie z Wroclawia lat temu kilka. Six i Flex znalezno wygrzebne… nie do konca sprawne, czekaja na renowacje. Autobus osobiscie zanabyty w Londynie dobre 7 lat temu, wiem… niezwykle orginalna pamiatka. Krowia myjka made in biedronka 200 metrow od mojego domu.


Przedmiot znaleznio lanserski z babcinej piwnicy… niestety nie bylo w nim filmu w momencie gdy wygrzebalem szpule.


Stewie, czyli prawdopodobnie jeden z najlepszych prezentow jakie w zyciu dostalem, od A. W tle trabko-klaksono-pierdziawko-piszczalka otrzymana od bardzo milego Lotewskiego kibica w czasie mistrzostw Europy w koszykowce.


Kot Simona to taki maly niezbednik dla posiadaczy wszelkich zwierzat wolnobiegajacych po mieszkaniu. Srsly, spora czesc zobrazowanych scenek tyczy sie tak samo psow… kun, kurwa ryjowek.


Jestem absolutnie w pelni przekonany, ze moj czworonog jest najzajebistszy na swiecie, jak kazdy wlasciciel kazdego czworonoga. Z ta roznica, ze ja mam racje…


I lubie moj widok z okna w sypialni, mimo, ze jest absolutnie przecietny.


Polaroida poczynil dobre dwa lata temu Pioter, Odbitke wysmazyl jeszcze dawniej Przemek


Prawdopobodnie najlepsze wino jakie w zyciu pilem. Jest jeszcze jedna butelka… czeka.


Brera… obiecano mi, ze wersja w skali to tylko zastepczy pojazd zanim nie dostane prawdziwej.


Nie rozumiem… nie pojmuje, mam wrazenie, ze srednio co dwa dni w moim mieszkaniu suszy sie pranie, skad ja kurwa biore tyle tych ubran, kiedy wyrabiam zeby je nosic i upierniczyc…?


Kazdy szanujacy sie mezczyzna powinien posiadac koszulke z gola baba, kropka.


Bluza legenda, bluza ktora przezyla tak wiele, ze moglaby pisac ksiazki (gdyby miala wbudowane rekawiczki… bo jak niby ma chwycic pioro albo klepac w klawisze?)…


Moj pies jest na tyle zajebisty, ze musialem go wstawic jeszcze raz.


Ostatni (no dobra, jeszcze Polaroida dostalem tydzien temu) gift od Arcziego, sprawuje sie bardzo zacnie. Wiadomo, ze nie jest to mju2, ale kultura pracy naprawde mnie bardzo pozytywnie zaskoczyla, jak i mozliwosci.


Leica, przybrana siostra mojego psa. Nie uznaje zajebistosci Maxa, potrafi go trzepnac pazurami po nosie tak, ze od razu mu sie odechciewa zaczepiania.


Wolowinowy akcent w kuchni.


Zeby nie bylo, ze jestem malo maczo… mis po twardzielsku trzyma napis: dupa.


Maly fragment z kolekcji biletow, wejsciowek i innych cudactw przypominajacych przezacne imprezy + praca Paczkowskiego, ktora otrzymalem dobre trzy jak nie cztery lata temu i za ktora mialem sie odwdzieczyc odbitka… czego do dzisiaj nie zrobilem i co obiecuje w koncu uczynic.

na dzisiaj tyle.

Written by terriblelie

Grudzień 23, 2010 at 1:20 pm

Napisane w various shoots

bede bardzo grzecznym jasiem…

with 6 comments

Bede… bede grzecznie prowadzic bloga. Chyba nawet to lubie, po prostu tymczasowo w kategori „szit dat aj lajk” lenistwo wiodlo prym. Ale postaram sie… obiecuje. Gdyby zalegly material, ktory mozna pokazac mial forme fizyczna a nie zero-jedynkowa to pewnie znalazlby sie na widoku duzo szybciej… glownie za sprawa tego, ze dawno by mi sie walil na glowe i w ataku kurwicy bym sie zajal porzadkowaniem systematycznym takowego. Nie bedzie juz czterech blogow (tak tak, jakich czterech? otoz byly… tylko o ostatnim malo kto wiedzial, i dobrze). Beda dwa. Snap i potworne klamstwa. Nie napisze dzisiaj, ze przez stos goraczkowo-gilotworczy nie poszedlem na Pogodno. Nie napisze ze Jarek z TatStudio znowu swietnie sie spisal… bo i spisywac sie nie skonczyl, druga sesja z ramieniem przede mna. Slowa o tym jak pewno wieczorne wyjscie do Sopotu „na jedno” skonczylo sie laniem po pyskach tez nie bedzie. Nie napisze, ze mam najzajebistszego psa na swiecie… ok, dobra, o tym napisze, ale niebawem i w oddzielnym temuz poswieconym wpisie. Nie bedzie tez o tym, ze jakos w dziwny sposob zle sie czuje na imprezach w Gdyni. Nie napisze o tym, ze plan na wkroczenie w nastepny rok moze drugi rok z rzedu okazac sie przeblyskiem absolutnego geniuszu (i zdetronizowac poprzednie zdanie). Za to z checia podziele sie dzisiaj zdjeciami z telefonu (po czesci zeby uhonorowac usmiercony projekt snapow tygodniowych) i powiem, ze pierdole taka pogode. Nie zebym byl anty deszcz anty jesien anty wiatr… no lubie, ale raz na jakis czas a nie jako stan permanentnego smutorobstwa. Papieros w paszczy, piwo na biurku, set Shadowa z Gdanska na glosnikach.
jedziemy


liste todo do wykonania danego dnia stworzylem juz kilka dni temu (piekne zdanie)… nie jestem raczej mistrzem obowiazkowosci (z samego faktu dokonania takiej listy juz jestem dumny ze hoho)


Pan Ladny aka Maxymilian… o nim bedzie duzo kiedy indziej, ale smialo moge powiedziec, ze to jedna z najlepszych „rzeczy” jakie mi sie od kurewsko dawna przytrafily (tak, to jego naturalna pozycja sypialniana)


Od urodzenia Gdansk, od urodzenia Przymorze i okolice. Dzielnica ktora nigdy nie bedzie pretendowac do tytulu „best luking plejs tu liv” a ktora mimo wszystko bardzo lubie za rzeczy, ktore wymykaja sie logicznej argumentacji. PS. Musze sprobowac napoju winopodobnego ziolowego gorzkiego… musze no.


Przy pomocy wielce profesjonalnego sprzetu sluzacego do rozmawiania a nie fotografowania, nadawal dla Was czlonek legendarnej 3miejskiej grupy I ch….
Do nastepnego, bardzo szybkiego.

bez muzy sie nie obejdzie… tutaj gigantyczne podziekowania dla Pawla za podrzucenie mi projektu Becka pod nazwa Record Club… oto kilka perelek:
http://vimeo.com/10995672 http://vimeo.com/10823047 http://vimeo.com/8747820 http://vimeo.com/5629027 http://vimeo.com/5528084

Written by terriblelie

Listopad 8, 2010 at 5:42 pm

Napisane w city, mobile, various shoots

red sparowes

with one comment

Nie jestem ostatnio rozmowny, wiec pisac niczego nie bede.

ps. tak, koncert swietny, gdyby ktos sie interesowal.

Written by terriblelie

Październik 8, 2010 at 3:30 pm

Napisane w live action

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.