such a terrible lie

visual diary

Archive for Sierpień 2007

my mobile doesn’t have a camera…

11 Komentarzy

No bo ja to nazwac? 640×480 per photo i 5mb storage space : ) I dlatego nie robie fot komorka, a serio bym chcial… bo naprawde da sie tym zrobic ciekawe rzeczy (ot, chociazby to co jakis czas temu zrobil Senq)…
W dodatku winda nie pojmuje chronologii proponowanej przez motorole…
I chyba jestem malo trzezwy, w zwiazku z czym wymyslilem, ze zdejme u siebie wykladzine z podlogi… :]

oi

Reklamy

Written by terriblelie

Sierpień 13, 2007 at 2:22 pm

Napisane w this is stupid

insomniac

4 Komentarze

Budze sie o jakiejs abstrakcyjnej porze, znowu mialem chore i dziwne sny… moze nie tyle dziwne, co po prostu przykre. Nie wiem kurwa, paranoja jakas… 8.04, siedze z dwie godziny juz i pale jednego za drugim… i nawet mi nie przeszkadza uczucie totalnego syfu w paszczy i to, ze ledwo widze przez dym. Na sniadanie,  jakze smaczny, „stalker”… pasuje mi w tej chwilii idealnie, a i jest to dla mnie jeden z najwazniejszych kawalkow ever.

Written by terriblelie

Sierpień 9, 2007 at 8:06 am

Napisane w visual movement

stejdz de bakstejdz

5 Komentarzy

Powrociwszy ze Szczecina i Mielna, ciuchy dla Maximy sfocone, przeraza mnie mysl ruszenia takiej ilosci rawow, ale co to dla nas dzielnych harcerzy. Generalnie to padam troche na twarz i w ogole mi dobrze w tym momencie. Poki co backstage, bo same foty juz z sesji… no… nie dam rady dzisiaj :]
Doszlo mi w sumie nowe ulubione miasto w naszym dziwacznym kraju, po moim rodzinnym (ktore traktuje jako calosc, Gdansk/Sopot/Gdynia), Toruniu… moge powiedziec smialo, ze cudnie sie czuje w Szczecinie


A tu juz na miejscu, Konrad costam dlubie przy minolcie : )

Long live Fashion TV, chociaz fakt faktem wstawki z „i love fashion tv” doprowadzaja mnie do nerwicy… w ogole to na Midnight Hot, przy jakiejs silikonowej sesji glamourowej lecilo w tle NIN, now that is kinda bizarre…

Wstalismy o paranoicznej godzinie nocnej… 6.30.. jakies sniadanie, nawet fajki nie spalilem i sru w droge do Mielna na sesje… Anita ma fajnie, potrafi sobie spac w aucie, ja jestem z tych, co chocby skaly sraly, to nie ma bata.. w samochodzie w dzien nie zasne. Oczywiscie nie omieszkalem zatrzymac ekipy zebym mogl po drodze zapalic gdzies, bo jak mowilem… po sniadaniu nie zdazylem.

Przedsesyjnie, mejkapowo… Anita w wersji saute, pewnie troche niewypana… ma w sobie cos cudnie spokojnego


Zawsze chcialem postrzelac przy przyczepach kempingowych ;)

W czasie focenia, czasami bardzo pseudoprzebiegle jednostki gapiowskie wpierniczaja sie gdzies za plecami z jakims kompaktem… odwrocic sie i zrobic im zdjecie… zawsze dziala… zawsze

Przebiering nadmorsko lesny…

Nie potrafie bez morza funkcjonowac, raz na jakis czas musze je zobaczyc… to jak akumulatory od mojego canona, bez pradu nichuchu

Po powrocie… zestaw dedykowany wszystkim kotofilom, w roli glownej Murka, ktora umilala mi czas wdrapujac sie w moje cialo (serio, to nie sakrazm) : )

Be inspired…

Wherever you are, be inspired…

Po powrocie, wysiadka w Sopocie i rytualna juz zapiekanka z ziemniakami w Kinskim…

oi!

Written by terriblelie

Sierpień 4, 2007 at 9:12 pm

Napisane w bckstg

…of the dead

3 Komentarze

„kufa muszę wreszcie podziałać aparatem jak jadę autobusem 5:30 do roboty. To dopiero jest świt żywych trupów” pedziala Kasia…
no to dla niej…

: )

Written by terriblelie

Sierpień 1, 2007 at 12:00 am

Napisane w this is stupid