such a terrible lie

visual diary

Archive for Wrzesień 2007

Jamendo – otworz uszy

11 Komentarzy

Dzisiaj nie bedzie zdjec (chyba ze wygrzebie w myslach jakies dziwne zanim skoncze pisac tego posta). Dzisiaj bedzie cos co zerwalo mi czapke z glowy i rzucilo mna o sciane. Pare dni temu (beda ze 3) zostalem przez kolege Przemyslawa uraczony pewnym linkiem. Mianowicie chodzi o strone/projekt JAMENDO
. Moja klikalnosc w podsylane linki czesto miesci sie w skali drobych procentow, zeby nie powiedziec promili. Czasem klikne, czasem nie… no ale otrzymujac link do Jamendo, zaryzykowalem i wdusilem guzik. Zaatakowala mnie dosc prosta i de facto troche kupowata szata graficzna, a towarzyszyla jej mysl „ale ze w sensie ze co?”… po chwili pojadlem, ze mam przed oczami niesamowita sprawe. Generalnie idea jest prosta: legalne sciaganie pelnych albumow (torrentem albo emulem, link generowany przez strone) wykonawcow grajacych rzeczy, ktorych raczej nie uswiadczycie w radiu ziet sreremefefem piardostacja czy inny piece of crap. Ktos lubi meksykanskie electro? prosze bardzo… a moze wloski ambient? Rowniez dostepny… Bulgarski nu-jazz? Nie ma problemu. Wszystko podzielone ladnie na wykonawcow i gatunki, dosc solidnie otagowane. Transfery dowloadu sa pysznie szybkie i nawet mozemy sobie wybrac czy chcemy mp3 czy w wyzszej jakosci pliki ogg. Na stronie mozemy sobie przesluchac muze, zmontowac playliste, dodac plyte do ulubionych a potem w postaci graficznej afiszowac sie tym(i rownoczesnie reklamowac muzyka) na roznych sajtach wklejajac prosta linijke html’owa do kodu. No dobrze, a jak to sie prezentuje od strony samej muzy? Powiem szczerze, szok… oczywiscie, nie ma tak pieknie na swiecie, ze wchodzimy i z miejsca mamy przed soba same perelki. Ale jak juz zlowimy… ofak, przeszacun. Na obecny moment najbardziej zmasakrowala mnie wloska formacja z okolic triphopu pod nazwa Black Era.. wokale, klimat, instrumenty… istna masakra, ktora polozyla mnie na lopatki.
Tak wiec psze szanownych Panstwa… cholernie polecam Jamendo, bo jest to cos wg mnie przezajebistego dla kazdego, kto lubi troche ambitniejsze brzmienia.

Jednak beda zdjecia. Na dobranoc dialog miedzymiastowy. : )

Reklamy

Written by terriblelie

Wrzesień 26, 2007 at 10:56 pm

Napisane w various shoots

backlit

2 Komentarze

Tak mnie naszlo z tym wczorajszym ISIS i wykopalem z dysku takie dziwactwa z nocnego miasta.

A dzisiaj sluchamy zremixowanych DM

Written by terriblelie

Wrzesień 24, 2007 at 12:17 pm

Napisane w city

pies wiertarka, czyli poszlismy obczaic wieze

5 Komentarzy

Huh… zanotwac sobie musze istotna rzecz, jezeli gdzies mam isc… to fajnie czasami wiedziec gdzie to jest. No ale o co kaman… Zebralismy nasze leniwe dupy i pojechalismy zobaczyc nowa wieze widokowa w Gdyni, kolo granicy z Sopotem. Taka inforacje lokacyjna otrzymalem. Tu jest pierwsza korekta… jezeli sie tam drogi wedrowcze wybierasz, to serio z Sopotu jest rownie blisko. Wysiadka, drobne zakupy w Klifie… i idziemy. Minelismy pole golfowe… weszlismy do lasu… pole sportow ekstremalnych „adrenalina” … ok… juz prawie Sopot, odbijamy w gore. Idziemy… idziemy, kurwa ile my juz idziemy… jakies domki nie domki i inne cudactwa. Psy szczekaja… pies wiertarka wyje… pies siekiera wydaje odglosy siekieryczne i sie kiera. Nagle… ups, dead end. Nawrot, przemoglem sie i po drodze spytalem jakiegos pana o droge, panu dziekuje, pomogl, bo bez niego pewnie bysmy kurde doszli z buta do Kartuz. Sama wieza… kurde, tu jest problem, zaden soft nie jest w stanie dac sobie rady z taka iloscia zieleni i drzew w kadrach, zeby zmergowac panorame… pomijam, ze 25 fot po prawie 4000pix na dlugi bok kazda w photomergu, to dla mojego kompa istne harakiri ajuto kamikaze kamasutra. Wiec panorama z wiezy bedize pozniej, albo nie bedzie jej wcale. W kazdym razie jezeli ktos chce zobaczyc cale trojmiasto, zatoke i okolice, to polecam sie wybrac… nawet jezeli sie pogubicie, to jest duza szansa, ze bedziecie szybciej niz ja znontuje panorame.

ps. Oczywiscie schodzac do miasta okazalo sie, ze jest duzo szybsza droga na wieze, ale ćśśś….a obiecany artykul o wyzszosci morza nad gorami przekladam na pozniej, bo ni cholery nie moge znalezc gazety zeby ja przeskanowac, ale szukam szukam.

Dzisiaj w kaciku muzycznym Explosions in the sky oraz wielbione przeze mnie ISIS

Written by terriblelie

Wrzesień 23, 2007 at 5:28 pm

Napisane w city

der plener… massive

3 Komentarze

Dobra, najpierw ogladamy….

I teraz tak, dzieki za troche oddechu dla roznych ludzi, glownie dla Piotera i Roberta, dzieki nim zapomnialem a chwile o wielu sprawach (glownie za sprawa licznych salw smiechu), ktore mnie troche sukcesywnie podduszaly. Wracanie do zywych po plenerze wcale nie jest az takie przyjemne, ale co zrobic. Na szczescie juz niedlugo Szczecin i ML Studio action i znowu sie troche oderwe. Z innych spraw zdjeciowych, „latajacy” czlowiek na zdjeciach… to pan Jacek Miler… wykladowca o stopniu profesorskim (serio serio).
Jezeli drogi widzu dotrwales az tutaj z ogladaniem zdjec i czytaniem tego steku bzdur… to na koniec maly kacik muzyczny.
ps. w nastepnym odcinku, dlugo oczekiwane przez Piotera „dlaczego morze jest lepsze niz gory” (o ile znajde gazete z tym artykulem).




i bounsowo cos wg mnie porazajaco rozpierniczajacego humorystycznie… ale zauwazylem, ze wielu ludziom ten pan kompletnie nie robi…. coz, mnie rozbraja

Written by terriblelie

Wrzesień 21, 2007 at 11:38 pm

Napisane w school

city walker

9 Komentarzy

Szybkim kursem przez Gdynie… gdzie oczywiscie niczego nie udalo mi sie zalatwic… nawet jedzenia sie nie udalo zjesc w Kwadransie, bo oblezenie ludzkie rozmiarow zakrawajacych na perwersje masci iscie diabelnej. Skwer, Swietojanska… jak cholerni turysci. Tyle, ze turysci maja inne tematy rozmow. Nie wiem jakim cudem wytrzymalem cala rozprawe Przema na temat tego czy ptaki sraja w locie (btw. to z tego co pamietam ptaki nie robia kupy, ptaki robia siusiu tylko jest takie gest przez to, ze oszczedzaja wode w organizmie, ale moge sie mylic)… odpwiadam po raz kolejny: tak, ptaki sraja w locie, get over it dude!

Szybka decyzja, jedziemy do Kinskiego na obiad… pojechawszy… i sie dowiedziawszy ze przez najblizszy czas kuchnia nieczynna… ok… kebab, dupy na laweczki przed Monciakiem… i tak czy inaczej we end up w Kinskim na wyroby browarnicze. Rownoczesnie test nowego dolu po remoncie… dziwnie tak, niby sterylnie za bardzo… chociaz, kanapy ultra wygodne do akcji z serii: to ja sie horyzontalnie teraz rozplaszcze. niespodzianka, nie palimy na dole… trzeba wychodzic na przedsionek i az sie dziwie, ze to mowie, ale ma to swoj urok. Dochodzi 17, przenosimy sie na gore, oficjalna palarnia na calym pietrze, tylki na krzesla barowe, na byczym TV koncert Dire Straits. Kolejne piwo…
O ile sie obawialem Kinskiego po remoncie parteru, o tyle moge powiedziec, ze zyskal wrecz na plus (co jest wrecz ekstremalnie nieczeste w przypadku remontowania pubow i klubow masci wszelakiej) i tym samym pozostaje wciaz moim najnaj miejscem przesiadywania w 3city.

Written by terriblelie

Wrzesień 5, 2007 at 8:56 pm

Napisane w city

stejdz de bakstejdz egien

8 Komentarzy

No to znowu…

W czasie przemajkapowywania (nowe slowo na dzis) panowie sie nudza, Konrad odkrywa swoje dragqeenowe zapedy a ja popelnialm selfportrait with a cock

Przysiegam, ze lewa klatke popelnilem przypadkiem… serio

Eh Amber…

We go we shoot…

Again, we go we shoot…(with a bonus dla kotofilow)

We go we buy, we eat, we drink…

Written by terriblelie

Wrzesień 4, 2007 at 5:47 pm

Napisane w bckstg