such a terrible lie

visual diary

Archive for Marzec 2008

dreptdrept

3 Komentarze

Przemek mowi, ze fajnie bedzie sie przejsc z gdyni do sopotu plaza… no, ze to tak fajnie, ze fajne miejsca, ze w ogole super, ze pracuje (chociaz tylko do jutra :P) i ze ma ochote na jakies swieze powietrze. Jezu, to brzmi jak jakas terapia geriatryczna, ale ok… daje sie namowic. Czlowiek sie odzwyczail od chodzenia… a to skm’ka, a to autobus, samochod… no, ale zeby lazic takie odleglosci? Nie zeby to bylo daleko, jako maly brzdac przemierzalem ta trase (ba, dluzsza) regualrnie za reke z babcia czy inna ciocia… problemow nie bylo. Tutaj po 30 minutach drogi stwierdzamy, ze genralnie to chujowo, bez sensu, nogi w tylkach a po piasku sie zle chodzi. Ale kurcze, fajnie… no, trzeba tak czesciej.

walk.jpg

Dzisiaj sluchamy na poczatek Underworld.

A potem cos starego… kurcze, jaka to fajna muza byla wtedy robiona.

Reklamy

Written by terriblelie

Marzec 27, 2008 at 11:54 pm

Napisane w city

sprawy dwie

7 Komentarzy

No wiec tak… raz…
zapraszam na strone Magdy, ktora to powstawala dnia wczorajszego do godzin nocnych oraz dzisiejszego poranka. Nie umiem robic stron, nie robilem stron, pewnie nie bede robil stron…… no ale Magdowa jakos sie narodzila i jestem hepi … tak wiec www.magdalipiejko.com
podklad.jpg

Sprawa numer dwa, osobom przebywajacym w 3miescie polecam wystawe Lukasza, info na leaflecie ponizej
lukasz.jpg

jestem zmeczony, nie chce mi sie wrzucac klipow
pije zasluzone piwo, pale papierosa
ano
pisentlof

Written by terriblelie

Marzec 26, 2008 at 4:49 pm

Napisane w various shoots

with one comment


ana.jpg

Written by terriblelie

Marzec 23, 2008 at 1:52 am

Napisane w city

wiosna jak zawsze zaskoczyla drogowcow…?

5 Komentarzy

Ja wiem, ze to niby dopiero pojutrze mamy oficjalnie wiosne, no ale kurde… bez takich :/

bu.

:(

nemawiosny.jpg

Written by terriblelie

Marzec 19, 2008 at 7:57 am

Napisane w city

I’m a tourist – czyli pszczolka maja zniszczy nazizm.

11 Komentarzy

Turysta… bo streeciarz szczecinski jeszcze ze mnie zaden. Poki co brak smialosci i znajomosci terenu… a co za tym idzie jakiejs miejskiej pewnosci siebie. To nie 3miasto,ktore znam juz raczej jak wnetrze wlasnej dloni. Focenie turystyczne, gdy jest sie przyzwyczajonym do solowego focenia miasta o tyle utrudnia sprawe, ze trzeba sobie samemu strzelac foty pamiatkowe ;) Minie troche czasu zanim bede w stanie urgyzc Szczecin steetowo tak jak bym chcial, ale i ten okres, wprawianie sie, poznawanie, ma swoje niewatpliwe uroki. Miasto mnie wchlania co raz bardziej. Wino w Cafe Brama, drinki w Pravdzie… genialan gigantyczna pizza z krewetkami ;) Z jednej strony mowi sie, ze nie tyle miasto jest wazne, co ludzie w nim. Ok, po czesci racja. Ale znam wiele naprawde bardzo fajnych osob w Wawie, Lodzi czy Krakowie. A jednak zadne z tych miast jakos mnie szczegolnienie rusza. Nudno, brzydko, bez klimatu, bez jakiegos pierwiastka, ktory by mi szarpnal strune co wybrzeczy slowo „moje”. Szczecin to ma, czuje jakies drobne przejawy mojosci (nowe slowo na dzis), ktore powiekszaja sie caly czas. Foty przelezaly troche czasu na dysku… czas je wrzucic tutaj ku pamieci. Oby nastepne byly szybko i lepsze. Ano. Na glosnikach Groove Armada, w glowie lekki kac i mysl o sniadaniu. W mordzie papieros. Stan aktualny, na ulamek sekundy… do tego stopnia, ze w tym zdaniu juz nie mysle o sniadaniu z poprzedniego. Jakos tak.

szcze.jpg

Wraca mocno kacik muzyczny. Dzisiaj zapraszam do odnowienia korzeni, mistrzow, klasykow. A tak naprawde to w sumei chodzi o jednego pana. Mr Mike Patton. The god.












I bonus… Mike spiewajacy cover „glory box” … jak dla mnie kladzie Beth Gibbons ba lopatki swoim wykonaniem.

Written by terriblelie

Marzec 13, 2008 at 2:51 pm

Napisane w city

got warm

4 Komentarze

Slonecznie bylo…

Uhu…

A w nocy mialem sen. Snilo mi sie jakies miasto. Stalem na dachu, wysoko… tak, ze moglem podziwiac wzrokiem cala panorame owej metropolii. Mialem takie dziwne urzadzenia. Wygladalo to jak petla ze skory, do ktorej byly przytwierdzone sznury/lancuchy.. na koncu ktorych znajdowal sie czerwony balon, ktory radosnie unosil sie w powietrzu. Przychodzili ludzie… no ok, glownie kobiety, mezczyzn nie wylapalem wzrokiem, chyba ich po prostu tam nie bylo. Zakladalem im ta petle na szyje, uwalnialem balon… i on unosil sie razem z wiszaca na tym osobliwym stryczku postacia. Cale niebo tak zapelnilem, a czerwone baloniki z postaciami bezwaladnie pod nimi wiszacymi pieknie wygladaly na tle zachmurzonego nieba. Taki to byl sen… podobal mi sie, bardzo, byl cholera piekny. Nie dlatego, ze jestem psychicznym socjopata, ktory ma ochote wyciac w pien caly narod… nie, po prostu byl ladny, bardzo ladnie wygladal. Zero krwi, flakow… nic z tych rzeczy, wszystko poza brunatnym niebem bylo bardzo czyste… i te przychodzace kobiety i te baloniki i wreszcie te bezwladne juz ciala.
Sie mi tak snilo dzis…

Dzisiaj tylko jeden kawalek w kaciku muzycznym. Jeden ale za to mocno we mnie obecnie trafiajacy.
(mozliwe ze byl… nie pamietam, ale nawet jezeli… to i tak go teraz chce wlasnie tutaj)

Written by terriblelie

Marzec 6, 2008 at 5:53 pm

Napisane w city

meska muzyka pt. II

4 Komentarze

No i po. Juz. Zostalem rzucony na kolana koncertem panow Waglewskich… nie wiem, kurwa serio bym chcial to jakos Wam to opisac, przyblizyc klimat i doznania… ale serio, nie potrafie i nawet nie chce… po prostu trzeba to zobaczyc i uslyszec. Od pierwszej minuty az do konca dwugodzinnego koncertu czysta magia, okraszona na koniec wykonaniem kawalka VooVoo „nim stanie sie tak jak gdyby nigdy nic nie bylo” …
Giganci.

Written by terriblelie

Marzec 5, 2008 at 12:50 am

Napisane w live action

Tagged with , , , ,