such a terrible lie

visual diary

Archive for Wrzesień 2008

wciaz na chorobowym…

10 Komentarzy

W zwiazku z tym, ze za oknem sie jak na zlosc zrobilo calkiem milo… postanowilem wywietrzyc moja chorobe. Krotka wyprawe do Wrzeszcza odpokutowalem tym, ze moje zatoki postanowily chyba wyskoczyc przez czolo i napieraja na nie usilnie.


W Galerii Baltyckiej fruwaja bolidy formuly 1. (zadnie, o ktorego nie posadza sie czlowiek gdy rano wstaje, ze je wypowie)


Panie sie uroczo obsciskiwaly (nie wiem co robily potem… bo chyba wyszly razem)


Chcialbym taka koszulke.. szkoda, ze nie robia w kroju na facetow. Serio… Tak samo jak bym chcial koszulke, ktora widzialem w New Yorkerze „i’m not a model, i just look like one”.


Nasza agenyjna Maja na kampanii cropp’a :)


Dziwny pan


Se moi i ludziki


Urzekl mnie dziarski krok tego pana. Pana… motorniczego? Kolejarza? jak sie nazywa czlowiek, ktory prowadzi skm’ke?


Se moi i rekawiczka


Se moi i rekawiczka i pani w brzydkich butach


Jakas pani i narzuta od tapczanu


National idiot

ps. chcialbym sobie kupic spodnie, jednakze sromotnie wkurwia mnie fakt, ze 90% tego co oferuja sklepy to produkty, ktore wygladaja jakby nosilo je juz stado robotnikow na budowie.

Muzycznie bedzie skromnie, bo i post skromny w sumie dzisiaj.
Na poczatek kawalek,ktory mnie od paru dni rozbraja na kawalki

I bujanki dwie takie z mojego ukochanego „Californication”


do napsikania… apsik

Reklamy

Written by terriblelie

Wrzesień 25, 2008 at 11:30 pm

Napisane w city

leci mi z nosa

3 Komentarze

No… mam gila do podlogi, czyli, ze taki jestem pociagajacy bardzo. Rano obudzilem sie z takim bolem glowy i gardla, ze myslalem juz o autodekapitacji. W zwiazku z tym faktem niespecjalnie mi sie chce pisac. Foty zalegle z Inska… siakos polowa sierpnia, jak jeszcze nie trzeba bylo popylac w grubej bluzie i sie kapturzyc od wiatru, ta.

Muzyczninie bedzie dzis komediowo raczej. Jezeli ktos nie zna jeszcze, to zapraszam… pan Jon Lajoie.






Do nastepnego nakichania

apsik

Written by terriblelie

Wrzesień 23, 2008 at 8:23 pm

Napisane w bckstg

I think there’s something strangely musical about noise

4 Komentarze

Cytat Trenta Reznora posluzy mi dzis do pokazania pewnej perelki muzycznej na jaka niedawno natrafilem.
Mam obsesje na punkcie dzwieku, doszczetna… fanatycznie katuje sluchawki po sluchawkach nawet gdy ide do sklepu spozywczego obok bloku. Od sieczki, przy ktorej uszy pragna uciec jak najdalej od glosnika, po minimale takie, ze ledwoslyszalny odglos pojawia sie na sciezce raz na minute. Nie ma co karmic tu nikogo banalami, ze nie istnieje cos takiego jak gatunek muzyczny lepszy czy gorszy, bo to oczywista sprawa. W muzyce szukam czegos co mnie poruszy… w sposob absolutnie dowolny (no moze poza obrzydzeniem gdy slysze stosy plastikowej tandety w radiu czy stacjach muzycznych w TV). Rozsmieszy, rozczuli, zasmuci, podnieci, naladuje, wprowadzi w agresje, w blogosc.. itd itp. Jakis miesiac temu (moze odrobine wiecej) natrafilem na formacje Port-Royal. Panowie sa ze slonecznej Italii i co ciekawe, kojarza mi sie gdzies po drodze z Black Era, o ktorej to kiedys pisalem… tez wloska formacja. Powiem krotko i zostawiam Was z obrazkami z dzisiaj i z panami z Port-Royal. Dawno mnie nic tak nie rozpieprzylo na kawalki i nie wprowadzalo w takie nastroje jak wlasnie te dzwieki. Jak dla mnie absolutna masakra brzmieniowa. Ladies and gentelman -> http://www.port-royal.it/






Written by terriblelie

Wrzesień 16, 2008 at 7:04 pm

Napisane w city, sound

dla niepoznaki taki

2 Komentarze

Ruszyl nowy projekt w 3miescie… akcja zwie sie Bursztynowa Fregata i powiem szczerze, z poczatku bylem nastawiony sceptycznie. Z zalozenia forma prezentacji… zdjeciowo/muzyczno/literacko/filmowo i cholera wie jeszcze jakiej. Udalem sie na pierwsze spotkanie, na ktorym to wyswietlany byl film „w stepie szerokim”. Ciezko opisac… no serio, nie ze jakas doszczetna masakra i nowe objawienie kina. Ale naprawde… usmialem sie i to solidnie… i to cholera bardziej niz na wielu standardowych polskich komediach. Zarekomendowac moge trailerem (at the very bottom) oraz tym, ze film zostal sklecony przez ta sama ekipe, ktora zrobila „wozonko”… kto widzial, ten wie ;]
ps. tak, bede sklecal swoj projekt wizualno/dzwiekowy na Bursztynowa Fregate
pss. nie, nie dlatego o tym pisze… bo nawet gdybym nie mial zamiaru uczestnictwa, to i tak bym polecil, bo akcja choc nie zrywa skalpu niczym szabla po machnieciu Kmica, jest fajnym pomyslem i dobrze, ze ktos cos takiego robi.
Foty sopotowe spacerowe.

Muzycznie bedzie gitarowo i klimatycznie…




No i wspomniany trailer do filmu : )

until next time, take care

Written by terriblelie

Wrzesień 4, 2008 at 7:36 pm

Napisane w city, dzieje sie