such a terrible lie

visual diary

Archive for Luty 2009

aside

7 Komentarzy

Nie ma obrazu bez dzwieku (zakladam, ze totalna cisza, tez jest jakas forma audio ;) ). I nie chodzi mi wcale o to, ze musze miec muzyke na sesji. Dam rade bez, a podobno wydaje z siebie tyle jekniec, mrukniec, chrzakniec… ze soundtrack do focenia moge wytworzyc sam. Raczej chodzi mi o miasto, tutaj sprawa ma sie juz inaczej. Jestem obsesyjnie przyzwyczajony do sluchawek w/na uszach… od lat wciaz tak samo.
Nie potrafie wyjsc do sklepu spozywczego oddalonego o cale 50 metrow bez muzyki grajacej do wnetrza glowy. Pewnie za parenascie lat bede ulubionym pacjentem laryngologow. Pamietam do dzis dosc traumatyczna przejazdzke autobusem linii C na trasie, ktorej czas trwania wynosil okolo 40 minut. Wsiadlem… ruszylem… padly mi akumulatory w odtwarzaczu. Ja nie wiem, moze dla kogos kto porusza sie po miescie bez zaslony dzwiekowej to nic takiego, dla mnie to czysto traumatyczne doznanie. Szum rozmow, kazda kolejna bardziej o niczym niz poprzednia, jakies siatki ktore usilnie doprowadzaja mnie do szalu swoim szelestem, dzwonki smsow… wszystko w tubce jadacej na kilku kolach… masakra. Wysiadlem z bolem glowy i uczuciem fizycznego zmeczenia.
Nie umiem bez muzyki.
Gdy zaczalem lazic po ulicach z aparatem i tutaj sprawdzila sie ta zasada. Taki dziwny personalny trans, sluchawki na uszy, aparat w dlon i przed siebie. Odglosy ulicy przestaja rozpraszac i nie zebym ich nie lubil, po prostu przy robieniu zdjecia, dajmy na to samochodu, za cholere nie potrzebuje slyszec jak pracuje mu silnik czy piszcza klocki hamulcowe. Na tej samej zasadzie lubie ogladac w filmach wszelkie, nawet te denne sceny typu: on jedzie pociagiem przez miasto noca, wyglada przez szybe… wszystko sie odbija, mija budynki a widz slyszy jakas mniej lub bardziej trafnie dobrana piosenke. Majac na glowie sluchawki nie zwracam uwagi na mase rzeczy, ktore wg mnie potrzebne mi nie sa wcale… wiec po kiego bym sie mial nimi przejmowac? Ktora godzina? Ma pan moze papierosa? … Kup sobie czlowieku zegarek, najlepiej taki z kiosku za 5zl… to od razu kupisz i fajki. Nie slysze, nie ma mnie, jestem zajety, mam gdzies, jak przestane robic zdjecia to sie zainteresuje, prosze chodzic za mna ewentualnie przez najblizsze dwie godziny i nie przeszkadzac… jak schowam aparat to sie zajme sprawa.
Ponizszy set powstal w czasie godzinnej wyprawy po papierosy i chleb, ze sluchawek smyral mnie DJ Shadow.
sym

Kacik audio dzis bedzie wlasnie taki do zlewania sie z obrazem, niekoniecznie z samymi klipami…








ps. przepraszam za nieskladnosc werbalna, mam goraczke i w ogole ble

Reklamy

Written by terriblelie

Luty 4, 2009 at 7:46 pm

Napisane w city