such a terrible lie

visual diary

Archive for the ‘bckstg’ Category

leci mi z nosa

3 Komentarze

No… mam gila do podlogi, czyli, ze taki jestem pociagajacy bardzo. Rano obudzilem sie z takim bolem glowy i gardla, ze myslalem juz o autodekapitacji. W zwiazku z tym faktem niespecjalnie mi sie chce pisac. Foty zalegle z Inska… siakos polowa sierpnia, jak jeszcze nie trzeba bylo popylac w grubej bluzie i sie kapturzyc od wiatru, ta.

Muzyczninie bedzie dzis komediowo raczej. Jezeli ktos nie zna jeszcze, to zapraszam… pan Jon Lajoie.






Do nastepnego nakichania

apsik

Reklamy

Written by terriblelie

Wrzesień 23, 2008 at 8:23 pm

Napisane w bckstg

co to ja chcialem…

4 Komentarze

Drogi pamietniczku.
Krotko i zwiezle.
Mam kaca po wernisazu Macka Moskwy, ktory to wczoraj otworzyl swoja wystawe i ktora bardzo polecam.
Fakt ten, uniemozliwia mi napisanie w tym momencie tego co bym chcial odnosnie dwoch sesji z Sara.
Bo najzwyczajiej w swiecie mi sie chrzania literki. Postaram sie wrocic do tematu.
W przyszlosci niedalekiej foty rowniez z wczorajeszej imprezy powernisazowej, relacja z dlugiego weekendu i w ogole rozne takie.

Aha, bakstejdze tez sa u Przemka

muzyki tez mi sie nie chce za bardzo wyszukiwac,poza tym dzwieki powyzej poziomu szeptu powoduja, ze mam w glowie cos na wzor kregielni.

wiec tylko jeden kawalek
ale za to dlugi

Written by terriblelie

Maj 17, 2008 at 10:27 am

Napisane w bckstg

o aparacie na N, szybko i zwiezle

7 Komentarzy

Szybko i zwiezle z powodu takiego, ze generlanie to jestem potwornie zmeczony i mi sie nie chce gledzic, tylko wsadzic juz poczciwa gebe w kraine poduszek na czerwonym lozku, oi.
No, to najpierw foty.

Aparat na N drugi raz w moich lapach. Generalnie to z niezmierna pasja „zagorzalego” canonowca powiem tak: sral pies jaki aparat, wazne sa foty i koniec. Ameryki nie odrkywam, ale i nie mialem zamiaru tego robic so fuck it. To teraz jeszcze wrzuce jakies plumkanie. Jutro sie zapowiada post analogowy, aczkolwiek uwarunkowany tym, czy mi sie bedzie chcicalo.

ps. Kupilem ksztaltki do mocnowania zmywarki, oczywiscie wyprawa byla okraszona pogoda z serii „japierdole, niech ktos zatrzyma swiat, ja wysiadam” (ze tak sobie troszke niecenzuralnie sparafrazuje Anne Marie J)… o tym tez pewnie niebawem bedzie.

pisentlof

No to plumkamy, bardzo skromnie w ilosci… aczkolwiek bardzo przecudnie w tresci.

Written by terriblelie

Kwiecień 21, 2008 at 1:01 am

Napisane w bckstg

Gosia, last time at Sopocka st.

4 Komentarze

Ostatni raz, nie dlatego, ze Gosi juz nie bedzie czy cos (god no!), tylko ostatni raz sesja w studiu na Sopockiej… ano. Nowe, wieksze, lepiej polozone, z dosc powalajacymi mozliwosciami co do calego jego otoczenia. Heh, ale i tak jakos bedzie brakowac niewielkiego poddaszowego miejsca, gdzie wchodzac przed drzwi trafialo sie frontalnie na przebierajace sie modelki, gdzie nie mozna bylo podniesc lampy za wysoko bo nawet moja glowa prawie juz ryla o sufit. Backstage do kampanii strzelanej przez June … a Gosia (znaczy sie foty w sumie) tak troche dla Konrada ;)
Ano, rozdzial „Sopocka” zamkniety. Niebawem pierwsze sesje i backstage z nowego miejsca. Pis ent lof.

Dzisiejszy kacik muzyczny jest taki a nie inny, bo chce poprawic sobie humor (sobie i tym, ktorzy wazni sa… a tez maja nienajweselej, czesto gorzej niz ja i moje przypadlosci), od pieprzonych prawie juz dwoch tygodni boli mnie gardlo do tego stopnia, ze marzy mi sie zeby wypadlo.. najlepiej razem z przelykiem i zoladkiem, bo meczy mnie zgaga conajmniej jakbym nosil czworaczki w brzuchu. Mam na zmiane goraczke pod 39 i jakies cholerne oslabienie i juz mam serio dosc… szczegolnie, ze kurna zadne leki mi nie chca laskawie pomoc. Tia.

Written by terriblelie

Styczeń 12, 2008 at 12:19 pm

Napisane w bckstg

stage the backstage

4 Komentarze

no…
o fak, wlasnie skumalem ze jakis zonk sie wkradl do sklejki.. my bad, sorry… fuck it
a w ogole to mam gila do pasa i goraczke jakas abstrakcyjnie wrecz wysoka i japierdole…

Dzisiaj w kaciku muzycznym wiecej rozmow niz teledyskow…
mr. Alan Wilder

Written by terriblelie

Listopad 22, 2007 at 2:03 pm

Napisane w bckstg

stejdz de bakstejdz egien

8 Komentarzy

No to znowu…

W czasie przemajkapowywania (nowe slowo na dzis) panowie sie nudza, Konrad odkrywa swoje dragqeenowe zapedy a ja popelnialm selfportrait with a cock

Przysiegam, ze lewa klatke popelnilem przypadkiem… serio

Eh Amber…

We go we shoot…

Again, we go we shoot…(with a bonus dla kotofilow)

We go we buy, we eat, we drink…

Written by terriblelie

Wrzesień 4, 2007 at 5:47 pm

Napisane w bckstg

stejdz de bakstejdz

5 Komentarzy

Powrociwszy ze Szczecina i Mielna, ciuchy dla Maximy sfocone, przeraza mnie mysl ruszenia takiej ilosci rawow, ale co to dla nas dzielnych harcerzy. Generalnie to padam troche na twarz i w ogole mi dobrze w tym momencie. Poki co backstage, bo same foty juz z sesji… no… nie dam rady dzisiaj :]
Doszlo mi w sumie nowe ulubione miasto w naszym dziwacznym kraju, po moim rodzinnym (ktore traktuje jako calosc, Gdansk/Sopot/Gdynia), Toruniu… moge powiedziec smialo, ze cudnie sie czuje w Szczecinie


A tu juz na miejscu, Konrad costam dlubie przy minolcie : )

Long live Fashion TV, chociaz fakt faktem wstawki z „i love fashion tv” doprowadzaja mnie do nerwicy… w ogole to na Midnight Hot, przy jakiejs silikonowej sesji glamourowej lecilo w tle NIN, now that is kinda bizarre…

Wstalismy o paranoicznej godzinie nocnej… 6.30.. jakies sniadanie, nawet fajki nie spalilem i sru w droge do Mielna na sesje… Anita ma fajnie, potrafi sobie spac w aucie, ja jestem z tych, co chocby skaly sraly, to nie ma bata.. w samochodzie w dzien nie zasne. Oczywiscie nie omieszkalem zatrzymac ekipy zebym mogl po drodze zapalic gdzies, bo jak mowilem… po sniadaniu nie zdazylem.

Przedsesyjnie, mejkapowo… Anita w wersji saute, pewnie troche niewypana… ma w sobie cos cudnie spokojnego


Zawsze chcialem postrzelac przy przyczepach kempingowych ;)

W czasie focenia, czasami bardzo pseudoprzebiegle jednostki gapiowskie wpierniczaja sie gdzies za plecami z jakims kompaktem… odwrocic sie i zrobic im zdjecie… zawsze dziala… zawsze

Przebiering nadmorsko lesny…

Nie potrafie bez morza funkcjonowac, raz na jakis czas musze je zobaczyc… to jak akumulatory od mojego canona, bez pradu nichuchu

Po powrocie… zestaw dedykowany wszystkim kotofilom, w roli glownej Murka, ktora umilala mi czas wdrapujac sie w moje cialo (serio, to nie sakrazm) : )

Be inspired…

Wherever you are, be inspired…

Po powrocie, wysiadka w Sopocie i rytualna juz zapiekanka z ziemniakami w Kinskim…

oi!

Written by terriblelie

Sierpień 4, 2007 at 9:12 pm

Napisane w bckstg