such a terrible lie

visual diary

Archive for the ‘mobile’ Category

bede bardzo grzecznym jasiem…

6 Komentarzy

Bede… bede grzecznie prowadzic bloga. Chyba nawet to lubie, po prostu tymczasowo w kategori „szit dat aj lajk” lenistwo wiodlo prym. Ale postaram sie… obiecuje. Gdyby zalegly material, ktory mozna pokazac mial forme fizyczna a nie zero-jedynkowa to pewnie znalazlby sie na widoku duzo szybciej… glownie za sprawa tego, ze dawno by mi sie walil na glowe i w ataku kurwicy bym sie zajal porzadkowaniem systematycznym takowego. Nie bedzie juz czterech blogow (tak tak, jakich czterech? otoz byly… tylko o ostatnim malo kto wiedzial, i dobrze). Beda dwa. Snap i potworne klamstwa. Nie napisze dzisiaj, ze przez stos goraczkowo-gilotworczy nie poszedlem na Pogodno. Nie napisze ze Jarek z TatStudio znowu swietnie sie spisal… bo i spisywac sie nie skonczyl, druga sesja z ramieniem przede mna. Slowa o tym jak pewno wieczorne wyjscie do Sopotu „na jedno” skonczylo sie laniem po pyskach tez nie bedzie. Nie napisze, ze mam najzajebistszego psa na swiecie… ok, dobra, o tym napisze, ale niebawem i w oddzielnym temuz poswieconym wpisie. Nie bedzie tez o tym, ze jakos w dziwny sposob zle sie czuje na imprezach w Gdyni. Nie napisze o tym, ze plan na wkroczenie w nastepny rok moze drugi rok z rzedu okazac sie przeblyskiem absolutnego geniuszu (i zdetronizowac poprzednie zdanie). Za to z checia podziele sie dzisiaj zdjeciami z telefonu (po czesci zeby uhonorowac usmiercony projekt snapow tygodniowych) i powiem, ze pierdole taka pogode. Nie zebym byl anty deszcz anty jesien anty wiatr… no lubie, ale raz na jakis czas a nie jako stan permanentnego smutorobstwa. Papieros w paszczy, piwo na biurku, set Shadowa z Gdanska na glosnikach.
jedziemy


liste todo do wykonania danego dnia stworzylem juz kilka dni temu (piekne zdanie)… nie jestem raczej mistrzem obowiazkowosci (z samego faktu dokonania takiej listy juz jestem dumny ze hoho)


Pan Ladny aka Maxymilian… o nim bedzie duzo kiedy indziej, ale smialo moge powiedziec, ze to jedna z najlepszych „rzeczy” jakie mi sie od kurewsko dawna przytrafily (tak, to jego naturalna pozycja sypialniana)


Od urodzenia Gdansk, od urodzenia Przymorze i okolice. Dzielnica ktora nigdy nie bedzie pretendowac do tytulu „best luking plejs tu liv” a ktora mimo wszystko bardzo lubie za rzeczy, ktore wymykaja sie logicznej argumentacji. PS. Musze sprobowac napoju winopodobnego ziolowego gorzkiego… musze no.


Przy pomocy wielce profesjonalnego sprzetu sluzacego do rozmawiania a nie fotografowania, nadawal dla Was czlonek legendarnej 3miejskiej grupy I ch….
Do nastepnego, bardzo szybkiego.

bez muzy sie nie obejdzie… tutaj gigantyczne podziekowania dla Pawla za podrzucenie mi projektu Becka pod nazwa Record Club… oto kilka perelek:
http://vimeo.com/10995672 http://vimeo.com/10823047 http://vimeo.com/8747820 http://vimeo.com/5629027 http://vimeo.com/5528084

Reklamy

Written by terriblelie

Listopad 8, 2010 at 5:42 pm

Napisane w city, mobile, various shoots

shhh…

3 Komentarze

Niesmialo postanowilem postawic bloga spowrotem na nogi… jeszcze bez gadania, poki co tylko wizualnie… a ten aspekt w dniu dzisiejszym pochodzi w calosci z aparatu w telefonie.

blcom

Oczywiscie nie obejdzie sie bez muzyki. M83… formacja, ktorej nie znalem do czasu open’era (errare humanum est), a ktora powalila mnie swoim wystepem na lopatki i stworzyla cudowna klamre dla dnia, w ktorym odbyl sie koncert mojego zycia, czyli oczywiscie FNM ;)






Written by terriblelie

Wrzesień 16, 2009 at 4:27 pm

Napisane w mobile

post mobilny revisited

6 Komentarzy

Zbieralem sie do tego juz jakis czas, mam co prawda kaca i w ogole swiat jest zly i ble. Ale jakos mnie naszlo, ze teraz juz i tyle.
Przez dlugi czas uwazalem, ze aparat w telefonie komorkowym jest na tyle przydatny i fajny co drut kolczasty na desce klozetowej. Za sprawa Roberta zdanie mi sie zaczelo zmieniac.

W zasadzie ogladalem, moze od czasu do czasu sam naciskalem guzik od aparatu na moim watpiliwie do tego przystosowanym telefonie, ale z czasem, za sprawa kolejnej osoby, a dokladnie to Konrada, zaczalem popelniac komorkowce co raz czesciej.

Zaczal mnie krecic ten syf jakosciowy, brak wplywu na w zasadzie jakiekolwiek sprawy techiczne wynikajace ze sprzetu a nie z postrzegania. Odskocznia. Od ustawiania recznych balansow bieli, machania koreksem, blyskania w studiu, obiektywow wazacych poltora kilograma, obrabiania rawow… Zabijacz czasu i towarzysz lenistwa… aparat w telefonie. Pewnie, gdyby mi sie jadac pociagiem chcialo wstac, otworzyc torbe, wyjac aparat, zmierzyc, skadowac… no, bylyby „lepsze” zdjecia.




Chce zdjecie, juz, teraz, w tej cholernej sekundzie. Oczywiscie aparat mam w zasadzie przy sobie bez przerwy… ale czasami mi sie nie chce, czasami lezy w innym pokoju, czasami mam doszczetnie w dupie cala wiedze fotograficzna jaka posiadam (nie zeby jakas gigantyczna byla, ale cos tam jest).


Przyznaje, ze telefonowe cykadlo potrafi mnie zaskoczyc. Jest cos co mnie rusza w tej mobajlowej brzydocie.




Oczywiscie bywa tez doszczetnie niepowaznie (nawet calkiem czesto). Ba, dzieki komorce robie fote jak po prostu najnormlaniej w swiecie sikam. Ale po co? Ale dlaczego?… Ale dlaczego nie………..


Nocne powroty, kolejny moment, gdy powstawanie zdjec za pomoca mojej „puderniczki” zwieksza sie. Nie wiem. Gdybanie. Ale pewnie w zyciu by mi sie nie zachcialo, zrobic tych zdjec „normalnym” aparatem.


Pamiatka w trybie instant. W jednej dloni wielka waliza, na plecach sprzet, czerwone swiatlo, chwila czasu, w wolnej dloni telefon… pstryk.

Polubilem focenie komorka. Posiadajac pewna swiadomosc tego co potrafi zrobic pseudoobiektyw, pseudoaparat i jego pseudoustawienia (a w zasadzie, czego nie potrafi) zakrecio mna troche produkowanie obrazu gownianego jakosciowo.
Ah, bym zapomnial… bo na pewno ktos sie by uczepil…
tak, komorka to tez najprostszy sprzet do robienia selfow. No.

Dzisiejszy staly punkt pogramu w psotaci kacika muzycznego zostawiam bez opisywania, cholernie mi sie nie chce i tyle.
Ide cos zjesc. O.







Written by terriblelie

Styczeń 28, 2008 at 9:59 pm

Napisane w mobile