such a terrible lie

visual diary

Archive for the ‘sound’ Category

urodziny baranow (tak cholera, to tez jest jam z Papryki, fakju)

5 Komentarzy

Mhm..

bara

Tak mi sie zebralo muzycznie na „dawne” czasy…





ps. postaram sie nastepnym razem moze troche zwerbalizowac i wrzucic jakies inne tematycznie foty
ps2. dziekuje panu z taksowki firmy Komfort za kinder bueno i red bulla : ) that was quite fuckin awesome

Reklamy

Written by terriblelie

Kwiecień 8, 2009 at 12:16 am

Napisane w live action, people, sound

jam again

4 Komentarze

Jakos ostatnio czesto przebywam na jam session’ach. A ta sesja byla jedno z lepszych jakie moje uszy slyszaly od dluzszego czasu.

jamii

Dzis muzycznie klimaty okoliczne do Isis, ze niebawem ukaze sie ich nowa plyta :]





Written by terriblelie

Marzec 27, 2009 at 8:39 pm

Napisane w live action, sound

jam

3 Komentarze

Tak na spontanie. Swietny jam session w Papryce. Biorac pod uwage czasy naswietlania i moj stan upojenia to jakakolwiek ostrosc na zdjeciach came to me as quite a surprise.

jam

Kacik muzyczny dzs po czesci bedzie humorystyczny : )


+ Lipa wykonujacy akustycznie stary kawalek Illusion

Written by terriblelie

Marzec 15, 2009 at 12:02 am

I think there’s something strangely musical about noise

4 Komentarze

Cytat Trenta Reznora posluzy mi dzis do pokazania pewnej perelki muzycznej na jaka niedawno natrafilem.
Mam obsesje na punkcie dzwieku, doszczetna… fanatycznie katuje sluchawki po sluchawkach nawet gdy ide do sklepu spozywczego obok bloku. Od sieczki, przy ktorej uszy pragna uciec jak najdalej od glosnika, po minimale takie, ze ledwoslyszalny odglos pojawia sie na sciezce raz na minute. Nie ma co karmic tu nikogo banalami, ze nie istnieje cos takiego jak gatunek muzyczny lepszy czy gorszy, bo to oczywista sprawa. W muzyce szukam czegos co mnie poruszy… w sposob absolutnie dowolny (no moze poza obrzydzeniem gdy slysze stosy plastikowej tandety w radiu czy stacjach muzycznych w TV). Rozsmieszy, rozczuli, zasmuci, podnieci, naladuje, wprowadzi w agresje, w blogosc.. itd itp. Jakis miesiac temu (moze odrobine wiecej) natrafilem na formacje Port-Royal. Panowie sa ze slonecznej Italii i co ciekawe, kojarza mi sie gdzies po drodze z Black Era, o ktorej to kiedys pisalem… tez wloska formacja. Powiem krotko i zostawiam Was z obrazkami z dzisiaj i z panami z Port-Royal. Dawno mnie nic tak nie rozpieprzylo na kawalki i nie wprowadzalo w takie nastroje jak wlasnie te dzwieki. Jak dla mnie absolutna masakra brzmieniowa. Ladies and gentelman -> http://www.port-royal.it/






Written by terriblelie

Wrzesień 16, 2008 at 7:04 pm

Napisane w city, sound