love
ze ja tego wczesniej nie slyszalem!!! rety…
odkrylem przed momentem, nawet nie chce mis ie szukac fot do wpisu,
szalenstwo
mistrzostwo
o fak o fak
aaaaaaaaaaaaaaaaa
post analnogowy
Tak jak pisalem chyba niedawno, mamy kolejny post analnogowy. Wiec bedzie wiecej pisania do fot poszczegolnych. W sumie to dlatego, ze zrobienie rolki filmu w ramach cziałtu trwa znacznie dluzej niz machniecie serii streetowej chociazby. Tu jedna fota, tam dwie.. gdzie indziej zadnej, potem znowu jedna.. i jakos schodzi te 36 (chociaz de facto upycham 37 albo wiecej) klatek.

Zacznijmy od tego, ze dowiedzielismy sie z Piotrem, ze jak sie nie ma odpowiedniego swistka to w ogole wara od wjazdu na teren starego miasta, czy jakos tak.. nie wiem, nie sluchalem. Ale genelranie pan ze strazy podmiejskiej palal takim entuzjazmem, ze zaproponowal rozwiazanie pokojowe i najnizszy mandat z mozliwych oraz brak punktow karnych.

Fotogorafowie dziela sie na dwie grupy:
-robiacy sobie selfy w lustrze
-brzydcy
(przepraszam, nie moglem sie powstrzymac)

Absolutnie nie mam pojecia kim jest ta pani, ale ze miala blizniaczego praktycznie canoniera w dloniach, to stanalem, usmiachnalem sie, zrobilem jej zdjecie. Pozdrawiam ta pania, tez sie usmiechnela.

Tego pana tez nie znam, nie mial aparatu, ale jego nie pozdrawiam bo nie widze czy sie usmiechnal.. w sumei z mojej winy, bo mi fokus spierniczyl… ale coz, trzeba dawkowac pozdrowienia.

To jest jak dla mnie niezla sprawa… genelranie to poszlismy z Kama i jej niemieckojezycznym znajomym na wieze mariacka…
Nie praktykowalem tej masochistycznej akcji juz pare lat i w sumie troche sie zastanawialem czy nie umre w polowie drogi, czlowiek pali paczke dziennie… to zapierniczanie po 400 schodach, bynajmniej wcale nie pieknych i rownych (a to sie kreca, a to sa wyszczerbione, a to sie czlowiek zapatrzy na dzowny w wiezy i zapomni skrecic i rypnie twarza w sciane… bywa) moze wstepnie wystraszyc. Jak sie okazalo, nie jest zle… wszedlem, obydwa pluca dotarly na gore ze mna i to na swoim miejscu. No. A juz docierajac na sama gore tak sobie popatrzylem na tego pana. Kurcze, gosc ma.. nie wiem.. strzelam ze wiecej niz 65 lat… i on tak sobie biega po tych schodach, bo pracuje na samej gorze pilnujac zeby turysci nie spadali z Mariackiego, nie pluli z kilkudziesieciu metrow na przechodniow i nie bezczescili czubka najwiekszego kosciola ceglanego w Europie.

Chyba cofam klasyfikacje wspomniana gdzies powyzej.

Wersja “where is Waldo” dla niewidomych i innych majacych problemy z lokalizacja betoniarki na pustym parkingu samochodowym.

Ania sie przedziurawila… znaczy nie ze sama, przedziurawilo ja zaufane TatStudio . Dla wystraszonych albo chacych podwazyc renome badz co badz jednego z lepszych salonow piercingu i tatuazu w polsce… to, ze jakis czas po przebiciu poplynelo z rany, jest zaleznie od miejsca zjawiskiem normalnym. Przy dziurawieniu pojawia sie skrzep… samo przeklucie trzeba czyscic a nie pozwalac mu sie tak babrac w zastygnietym mixie hemoglobimy i jej ziomow, wiec to, ze ten skrzep pusci i cos wyfrunie to zadne halo i zonk. No.

Krowa, wiadomo.. od June, singiel DM od Dana

Po prostu jakos tak lubie to zdjecie.

Kolejna krowa od June. Sie tak zastanawiam… no wiec, June, jezeli to czytasz, to gdybys wygrala kiedys na loterii, to naprawde nie musisz mi kupowac PGR’u :] O wiem, chcialbym krowe co robi “muuuuu” jak sie jej nacisnie na nos, albo cos.

Zawsze numer jeden. Kurcze… Helmut byl pierwszym, ktory mnie powalil na lopatki… Od tego momentu pare lat zdazylo minac. Jest troche fot innych ludzi, ktore wzbudzaja we mnie orbitowanie oczu i spazmy zachwytu… ale jakos tak zawsze, po czasie wracam do Newtona. Still god.
Dzisiaj posluchamy sobie Blur’a, kapele odgrzebalem, po wielu latach kiedy pewnie nawet raz nie zagoscila na moich glosnikach. Kurcze, swietne granie.
Ps. chcialbym byc usmiechnietym tanczacym kartonem mleka…